Hi-lift – czyli wyciągamy się z opresji na off-roadzie

Hi-lift – czyli wyciągamy się z opresji na off-roadzie

Powoli kończymy off-roadowy i motocyklowy sezon. Pierwsze opady śniegu i przymrozki powodują, że coraz chętniej myślimy już o nartach czy skuterach śnieżnych… Ale póki co – motocykle, quady i samochody terenowe nadal zaprzątają naszą uwagę ogromnie. Między innymi dlatego, że to bardzo dobry czas na przegląd pojazdów i remonty. W naszym warsztacie oferujemy serwis Waszych maszyn przez cały sezon jesienno-zimowy. W sklepie – trwa wyprzedaż rowerów, motocykli i skuterów z minionych sezonów w atrakcyjnych cenach lub w sprzedaży ratalnej. Już dziś zapraszamy na Black-Friday… A co! Koniec listopada to idealny czas na zakup świątecznych prezentów, a my przygotowujemy dla Was atrakcyjne Vouchery do wykorzystania w kolejnym sezonie. Szukajcie informacji na naszym Facebooku i Instagramie już za 2 tygodnie.

Dziś wracamy do tematu technik off-roadu i wykorzystania hi-liftu i lin, by wydostać się z terenowych opresji. Tydzień temu pisaliśmy o pracy z wyciągarką, jeśli przegapiliście tamten wpis to zapraszam Tu.

Jak każda przygoda z ekstremalnymi sportami czy ambitnym hobby – off-road zaczyna się od inwestowania. Mam tu oczywiście na myśli zakup konkretnych sprzętów, ale również zdobycie wiedzy i umiejętności poprzez szkolenie i trening pod okiem instruktorów. Tak jak marząc o nurkowaniu – nie kupujemy maski, płetw i nie skaczemy na głębinę – bo to byłaby oznaka szaleństwa i braku rozwagi – tak gdy wsiądziemy do samochodu terenowego – niezbyt dobrym pomysłem jest po prostu zjechanie z drogi i wjechanie w błotnisty, stromy i trudny teren.

Na szkolenie zapraszamy do Xroad. Pod okiem doświadczonych instruktorów spróbujecie swych sił w pokonywaniu różnorodnych tras i naturalnych przeszkód, poznacie możliwości samochodu terenowego i nauczycie się wykorzystywać sprzęt off-roadowy w sposób efektywny i bezpieczny.

Na zakupy – wybierzcie się sami, ale podpowiadamy, w co warto zainwestować. Gdy ruszacie w teren na dłuższy czas– oczywiście mały niezbędniczek zawsze warto mieć przy sobie, a w nim powerbank (telefon lubi się rozładować zwykle w najmniej odpowiednim momencie), zapałki, nóż, podstawowy zestaw opatrunkowy, naładowaną latarkę i wodę. Nie uwierzycie jak często przydadzą się porządne rękawice ochronne, saperka i… szmaty (w sensie ścierek, w które wytrzecie ubłocone ręce czy twarz 😉 ). Dalej już bardziej profesjonalnie – liny, szekle, hi-lift, haki i… dla tych, którzy planują zabawę na poważnie – inwestycja w wyciągarkę.

Co to jest hi-lift? Mówiąc najprościej – podnośnik. A dokładniej: high lift jack (z angielskiego lewarek wysokiego podnoszenia) – zwany również Złotą Rączką lub Podnośnikiem Owczarza to wynaleziony przez amerykańską firmę Hi-Lift Jack Company ponad 100 lat temu nieforemny, ciężki kawał żelastwa, składający się ze stalowej kolumny, w której rozmieszczone są okrągłe otwory opartej na podstawce i mechanizmu zapadkowego ze stopką do podnoszenia auta. Konstrukcja prosta, można by powiedzieć prymitywna, pozbawiona elektroniki, pneumatyki czy hydrauliki, sprawdzi się w każdych warunkach, jest bardzo prosty w obsłudze a jednocześnie niezwykle skuteczny. Jego udźwig wynosi ponad 3 tony, a zatem powinien poradzić sobie z każdym samochodem terenowym. Można go stosować również jako ręczną wyciągarkę – wymaga to tylko kilku dodatkowych akcesoriów. Ale my dziś nie o tym.

Kiedy wykorzystujemy hi-lift? I jak go użyć do podnoszenia samochodu?

Oczywiście podstawowa funkcja lewarka związana jest z wymianą koła. To fakt. Ale hi-liftu używamy również, gdy zakopiemy się w błocie lub utkniemy w podłożu. Możemy w ten sposób wydostać samochód z kolein lub podłożyć pod koła trapy lub deski, by wydostać się z pułapki. O czym należy pamiętać wykorzystując dżeka? Jak zwykle o zasadach fizyki…

Po pierwsze warto zaopatrzyć się w specjalną podkładkę lub po prostu kawałek mocnej sklejki, by stabilnie ustawić podnośnik na podłożu zachowując pion. Po drugie – jeśli nie znajdziemy solidnego punktu podparcia w naszym samochodzie – zamiast wydostać się z pułapki po prostu uszkodzimy sobie karoserię. W samochodach seryjnych należy zaopatrzyć się w specjalne wzmocnienia (lub adaptery). Nasze Nissany Patrole mają specjalne wzmacniane uchwyty służące do pracy z podnośnikami. Warto wiedzieć gdzie – przed zakopaniem samochodu w błoto… Oczywiście – jak przy zmianie kół – przed podniesieniem pojazdu należy go zabezpieczyć przed stoczeniem, ale pamiętać należy, że w stromym terenie nie wszystkie skutki możemy przewidzieć – dbajmy zatem przede wszystkim o własne bezpieczeństwo, zachowując bezpieczną odległość, pracując powoli i obserwując reakcję samochodu i hi-liftu. Gdy uda nam się samochód podnieść – pod koła wsuwamy podkładki i wówczas możemy wyjechać z błota. Inną techniką jest zrzucenie samochodu „w bok”, poza koleiny. Po powrocie do domu – czyścimy i konserwujemy sprzęt, aby służył bez zacięcie jak najdłużej. Pamiętajmy, żeby zabezpieczyć hi-lift we wnętrzu samochodu – przy stromych zjazdach czy trawersach ten ciężki kawał stali może nieźle narozrabiać w bagażniku, uszkodzić nie tylko inne sprzęty, ale i wgnieść karoserię.

Łapcie ostatnie słoneczne dni i bawcie się dobrze na off-roadowych trasach. Dbajcie o swoje bezpieczeństwo i sprzęt. Pamiętajcie, że zawsze chętnie podzielimy się z Wami naszym doświadczeniem i pokażemy off-road w niezapomnianym stylu! Do zobaczenia w terenie!